Ten woreczek nie jest ani za duży, ani za mały. Średnich rozmiarów, z szorstkiej tkaniny, przewiązany sznureczkiem, a czasem wstążką.
Na samym początku jest oczywiście pusty. Szybko się go zapełnia, wrzucając do środka wszystko co popadnie. Bez zastanowienia, bez żadnej selekcji, aż do momentu gdy już nic więcej się w nim nie zmieści. Wtedy ostrożnie wyjmuje się część rzeczy, robiąc miejsce dla nowych, wkładanych do niego z większą rozwagą.
Przychodzi jednak taki moment, gdy supełek, który przedtem trzymał mocno i pewnie, zaczyna się luzować. Przedmioty zaczynają wypadać przypadkiem. Jeden, dwa, a potem po kilka.
Czasem woreczek rozwiązuje się zupełnie i cała jego zawartość wysypuje się na podłogę. W takim przypadku na starość zostajemy zupełnie bez wspomnień. Wracamy do punktu wyjścia, znów bez bagażu jesteśmy na początku, na początku zupełnie nowej drogi.